10:40 *dzwoni telefon*
- Halo? ; zaspana odebrałaś
- Hello! Tu Harry. ; powitał cię ślicznie
- Oh cześć Haroldzie, już nie śpisz? ; podniosłaś się z łóżka
- Już od jakiś 15 minut. Sorki przebudziłem cię? ; zapytał
- Tak, ale nic się nie stało ; poprawiłaś mu trochę humor
- I tak przepraszam. Więc mam sprawę! Moglibyśmy się dziś spotkać?
- Zaczekaj chwile spytam się mamy ; poszłaś się spytać
- Harry, nie mogę nigdzie dziś iść. Ale za to mojej mamy nie ma wieczorem gdzieś tak po 21.00 ; wzdechnęłaś
- To żaden. p... a wiesz to żaden powód do szczęścia dla mnie ; ukrył to co miał powiedzieć
- Ehh. Tak poza tym co u ciebie? ; zapytałaś smutna
- Nic fajnego.. Kolejny dzień w pracy a u ciebie?
- Też nic fajnego.
- To nie dobrze, dobra ja lecę odezwę się wieczorem ; pożegnał się
Odłożyłaś słuchawkę. Podeszłaś do szafy i wybrałaś sobie ciuchy. Zasiadłaś w salonie przed plazmą przypomniało ci się że nie jadłaś śniadania. Aj dobra jeden dzień śniadania ci nie zaszkodzi. Zrobiłaś popcorn, zajrzałaś do szafeczki w której trzymałaś filmy DVD i wyjęłaś pierwszy lepszy. Włączyłaś komedię przy okazji nieźle się uśmiałaś.
***
- Wow, już po 14:00,ale nudy ; powiedziałaś do siebie
I nie wiedziałaś co z sobą zrobić... Już po nowym roku, zero kontaktów z przyjaciółmi. Kicha! Wielka kicha.
Tymczasem u Harry'ego
Dziś Harry miał trochę większy ruch w piekarni niż zazwyczaj, lecz niestety odwiedził go Ed.
- Proszę proszę, widzę że ukradłeś mi klientów ; zrobił groźną minę
- Co?! To t-t-to nie.. moja wina ; za jąkał się
- Styles skończ z tym. Nie przyszedłem tu poznawać prawdy ; złapał go za szyję
- Puść mnie człowieku ; powiedział krztusząc się
- Frajerze, zrób przysługę światu i się zabij ; plunął mu w twarz
- ....
- Co! Nie masz już siły by coś powiedzieć... fuck you Harry!
Ed następnie pobił Harry'ego zostawiając po sobie jedynie śladu butów. Tata Hazzy spóźnił się z pomocą.
- Synu!!!! Co się stało?! Kto cię tak załatwił?? ; zmartwiony zapytał
- E-e-ed to on mnie tak załatwił. On żąda mojej śmierci tato! ; łzy zaczęły mu płynąć po twarzy
- Jak się czujesz? Musimy jechać do szpitala? ; podniósł syna z ziemi
- Nie, jest spoko dam radę ; potrząsnął głową
- Wiesz może jedź już do domu? Nie chcę abyś miał jeszcze więcej kłopotów ; poklepał syna po ramieniu
- Może to i dobry pomysł tato. Ty też się trzymaj ; przytulił go
Kiedy tylko Hazz wyszedł z piekarni zobaczył jego zniszczony samochód. Był w wielkim szoku, był kompletnie załamany. Przecież któż to był inny niż Ed. Styles był zbyt nieśmiały i nieodważny aby mu się odgryźć wrócił więc do domu na piechotę.
![]() |
- Proszę bardzo Sheeran! ; zrobił żyletką jedną ranę, potem drugą, trzecią, czwartą, piątą
- Selena! ; krzyknął na cały głos . Boże co ja zrobiłem! Co ona sobie pomyśli ; rzucił zakrwawioną żyletkę w kąt i zaczął panikować
Z jego rąk zaczęła się lać krew, z oczu płynęły łzy... Wybiegł z domu jak szalony, nawet nie zakrył ran.
Obok nieznanego jemu domu zobaczył Sel, podbiegł do niej szybko.
- Sel, ja przepraszam ale nie miałem wyjścia ; pokazał jej rany
- O matko Harry! ; prawie zemdlała Co ci wpadło debilu do głowy?! ; zaczęła wrzeszczeć
- To przez Ed'a! On chcę żebym sie zabił, on mnie nienawidzi! ; upadł
- Boże Kochany! ; jej serce zamarło . Mamo! Jedziemy na pogotowie ; zbiegła do domu
- Co, co się stało?! ; nieświadoma zapytała
- Harry to Harry on , ten co i o nim opowiadałam, spójrz on. On chyba umiera. Mamo proszę pomóż mu! ; serce zaczęło walić jej jak szalone
- Już jedziemy weź pomóż mu ; szybko otworzyła garaż i włożyła kluczyki do stacyjki
- Kochanie trzymaj się. Proszę tylko nie odchodź ; łzy lały jej się strumieniami
Ruszyli do szpitala. Podczas drogi chłopak zwijał się z bólu, słabo oddychał. Selena razem z nim umierała.
- Sel to chyba mój koniec. Jeszcze raz przepraszam. ; zamknął oczy
- Tylko NIE! Nawet tak nie mów ; dotknęła jego ręki.
Trzymała ją przy sobie tak mocno i za wszelką cenę nie chciała jej puścić. Dojechali już do szpitala. Nawet nie wjechali na parking a córka już wybiegła niosąc Hazzę na rękach.Jej oddech stawał się płytszy wszystko stawało się ciemne. Zemdlała. A co z Harr'ym? Upadł razem z nią, ale nie umarł jeszcze do końca. Przechodzący lekarz zauważył całą tą sytuację. Dziewczynę wzięła pielęgniarka a Harry tam leżał i leżał nikt się tym nie obchodził. Kiedy Selena się ocknęła spojrzała że coś dzieje się z Harry'm natychmiast wezwała kogoś. Lekarze zabrali Harry'ego sama nie wiem gdzie. To jakiegoś pomieszczenia które wyglądało strasznie.
- Ja muszę być z nim! ; rozpłakała się gdy drzwi się zamkły na klucz.
Dziewczyna starała się kontaktować z nim myślami. Czuła jego ból, i jego strach. Słyszała tylko straszne jęki chłopaka. Wyszedł jeden z lekarzy.
- Co się tam dzieje?! ; zapytała
- Jest wielkie ryzyko że umrze. Można juz zamiawiać trum..
- Człowieku! jesteś lekarzem musisz go uratować! ; ścisnęła jego ramiona
Selena już nie wierzyła, ze Harry odchodzi z tego świata. Sunęła się po ścianie i zapłakana płakała jak małe dziecko. Modliła się jak tylko umiała. Błagała by Harry przeżył. Bo tylko teraz modlitwa mogła pomóc.

o jesus! to jest cudowne < 3 ryczę :'(
ReplyDeletesuperowe kocham imagine super ja chce jeden ze mną w tym hehehe
ReplyDeletesuper blog.
ReplyDeletedziękuje <3
DeleteŚWIETNE !! <3
ReplyDeleteZapraszam do siebie. Miło widziane są komentarze ;)->>www.very-crazy-duo.blogspot.com