Translate

Friday, January 3, 2014

Rozdział II



10:40 *dzwoni telefon*

- Halo? ; zaspana odebrałaś
- Hello! Tu Harry. ; powitał cię ślicznie
- Oh cześć Haroldzie, już nie śpisz? ; podniosłaś się z łóżka
- Już od jakiś 15 minut. Sorki przebudziłem cię? ; zapytał
- Tak, ale nic się nie stało ; poprawiłaś mu trochę humor
- I tak przepraszam. Więc mam sprawę! Moglibyśmy się dziś spotkać?
- Zaczekaj chwile spytam się mamy ; poszłaś się spytać
- Harry, nie mogę nigdzie dziś iść. Ale za to mojej mamy nie ma wieczorem gdzieś tak po 21.00 ; wzdechnęłaś
- To żaden. p... a wiesz to żaden powód do szczęścia dla mnie ; ukrył to co miał powiedzieć
- Ehh. Tak poza tym co u ciebie? ; zapytałaś smutna
- Nic fajnego.. Kolejny dzień w pracy a u ciebie?
- Też nic fajnego.
- To nie dobrze, dobra ja lecę odezwę się wieczorem ; pożegnał się

Odłożyłaś słuchawkę. Podeszłaś do szafy i wybrałaś sobie ciuchy. Zasiadłaś w salonie przed plazmą przypomniało ci się że nie jadłaś śniadania. Aj dobra jeden dzień śniadania ci nie zaszkodzi. Zrobiłaś popcorn, zajrzałaś do szafeczki w której trzymałaś filmy DVD i wyjęłaś pierwszy lepszy.  Włączyłaś komedię przy okazji nieźle się uśmiałaś.

                                                       ***
- Wow, już po 14:00,ale nudy ; powiedziałaś do siebie

I nie wiedziałaś co z sobą zrobić... Już po nowym roku, zero kontaktów z przyjaciółmi. Kicha! Wielka kicha.


Tymczasem u Harry'ego 

Dziś Harry miał trochę większy ruch w piekarni niż zazwyczaj, lecz niestety odwiedził go Ed.
 - Proszę proszę, widzę że ukradłeś mi klientów ; zrobił groźną minę 
 - Co?! To t-t-to nie.. moja wina ; za jąkał się
 - Styles skończ z tym. Nie przyszedłem tu poznawać prawdy ; złapał go za szyję
 - Puść mnie człowieku ; powiedział krztusząc się 
 -  Frajerze, zrób przysługę światu i się zabij ; plunął mu w twarz
  - ....
 - Co! Nie masz już siły by coś powiedzieć... fuck you Harry! 

Ed następnie pobił Harry'ego zostawiając po sobie jedynie śladu butów.  Tata Hazzy spóźnił się z pomocą.
- Synu!!!! Co się stało?! Kto cię tak załatwił?? ; zmartwiony zapytał
- E-e-ed to on mnie tak załatwił. On żąda mojej śmierci tato! ; łzy zaczęły mu płynąć po twarzy
- Jak się czujesz? Musimy jechać do szpitala? ; podniósł syna z ziemi
- Nie, jest spoko dam radę ; potrząsnął głową
- Wiesz może jedź już do domu? Nie chcę abyś miał jeszcze więcej kłopotów ; poklepał syna po ramieniu
- Może to i dobry pomysł tato. Ty też się trzymaj ; przytulił go

Kiedy tylko Hazz wyszedł z piekarni zobaczył jego zniszczony samochód. Był w wielkim szoku, był kompletnie załamany. Przecież któż to był inny niż Ed.  Styles był zbyt nieśmiały i  nieodważny aby mu się odgryźć wrócił więc do domu na piechotę.


Kiedy był już w domu nikogo nie było. Pobiegł więc do łazienki i usiadł na wannie. Chwycił jedną z żyletek leząca tuż przy pralce. Tylko przypomniał sobie te słowa   "Frajerze, zrób przysługę światu i się zabij"
- Proszę bardzo Sheeran! ; zrobił żyletką jedną ranę, potem drugą, trzecią, czwartą, piątą                                             
- Selena! ; krzyknął na cały głos . Boże co ja zrobiłem! Co ona sobie pomyśli ; rzucił zakrwawioną żyletkę w kąt  i zaczął panikować

Z jego rąk zaczęła się lać krew, z oczu płynęły łzy... Wybiegł z domu jak szalony, nawet nie zakrył ran.
 Obok nieznanego jemu domu zobaczył Sel, podbiegł do niej szybko.
- Sel, ja przepraszam ale nie miałem wyjścia ; pokazał jej rany
- O matko Harry! ; prawie zemdlała Co ci wpadło debilu do głowy?! ; zaczęła wrzeszczeć
- To przez Ed'a! On chcę żebym sie zabił, on mnie nienawidzi! ; upadł
- Boże Kochany! ; jej serce zamarło . Mamo!  Jedziemy na pogotowie ; zbiegła do domu
- Co, co się stało?! ; nieświadoma zapytała
- Harry to Harry on , ten co i o nim opowiadałam, spójrz on. On chyba umiera. Mamo proszę pomóż mu! ; serce zaczęło walić jej jak szalone
- Już jedziemy weź pomóż mu ; szybko otworzyła garaż i włożyła kluczyki do stacyjki
- Kochanie trzymaj się. Proszę tylko nie odchodź ; łzy lały jej się strumieniami 

Ruszyli do szpitala. Podczas drogi chłopak zwijał się z bólu, słabo oddychał. Selena razem z nim umierała.

- Sel to chyba mój koniec. Jeszcze raz przepraszam. ; zamknął oczy
- Tylko NIE! Nawet tak nie mów ; dotknęła jego ręki.

Trzymała ją przy sobie tak mocno i za wszelką cenę nie chciała jej puścić. Dojechali już do szpitala. Nawet nie wjechali na parking a córka już wybiegła niosąc Hazzę na rękach.Jej oddech stawał się płytszy wszystko stawało się ciemne. Zemdlała. A co z Harr'ym? Upadł razem z nią, ale nie umarł jeszcze do końca. Przechodzący lekarz zauważył całą tą sytuację. Dziewczynę wzięła pielęgniarka a Harry tam leżał i leżał nikt się tym nie obchodził. Kiedy Selena się ocknęła spojrzała że coś dzieje się z Harry'm natychmiast wezwała kogoś. Lekarze zabrali Harry'ego sama nie wiem gdzie. To jakiegoś pomieszczenia które wyglądało strasznie.

- Ja muszę być z nim! ; rozpłakała się gdy drzwi się zamkły na klucz.

Dziewczyna starała się kontaktować z nim myślami. Czuła jego ból, i  jego strach. Słyszała tylko straszne jęki chłopaka. Wyszedł jeden z lekarzy.

- Co się tam dzieje?! ; zapytała
- Jest wielkie ryzyko że umrze. Można juz zamiawiać trum..
- Człowieku! jesteś lekarzem musisz go uratować! ; ścisnęła jego ramiona

 Selena już nie wierzyła, ze Harry odchodzi z tego świata. Sunęła się po ścianie i zapłakana płakała jak małe dziecko.  Modliła się jak tylko umiała. Błagała by Harry przeżył. Bo tylko teraz modlitwa mogła pomóc.
      



Tuesday, December 31, 2013

Szczęsliwego Nowego Roku !

Z okazji, że już za kilka godzin w Polsce nadejdzie nowy rok - 2014. 

Chcę życzyć wam wszystkim  aby 2014 był lepszy od 2013. Spełnienia wszystkich najskrytszych i największych marzeń, aby ten rok należał do was. 

Wszystkiego co Najlepsze i oczywiście udanego syrewstra, pysznego szampana i zabawy do rana ;) 

 

                                                                Victoria x


                                        

Monday, December 30, 2013

Rozdział I

Zapowiadał się dziś ciepły zimowy dzień więc nie marnowałaś czasu i postanowiłaś gdzieś wyskoczyć.
Ahh, ale nie było tak łatwo. Gdy już miałaś wychodzić z domu zaczepiła cię mama.

- Idziesz na miasto? ; spytała cię mama 
- Tak, a co? ; uśmiechnęłaś się lekko 
- Skoczyłabyś po chleb, skończył się. Chyba że wolisz głodówkę na wieczór.. ; usniosła brwi 
- Dobra znajdę jakąś piekarnię. Wychodzę pa. ; pożegnałaś się z mamą 

Zadziwiające... w zimie słońce? Chyba od lat nie było. Obiecałaś sobie że najpierw kupisz to co potrzebne potem dopiero zajmiesz się sobą. Po drodze spotkałaś kilku znajomych ze szkoły, którzy byli zabiegani poszukując dekoracji na sylwestrową noc. Nawet ciebie nie zauważyli, nie dali ci zaproszenie ale bardzo ci na tym nie zależało. Zobaczyłaś szyld na którym dużymi literami  piszę "Piekarnia" . Weszłaś i ze zdziwieniem aż złapałaś się za głowę, że nikogo nie ma w kolejce, a półki były całe zapełnione pieczywem. 
Obok lady siedział sobie lokaty brunet ze słuchawkami w uszach. 
- Niezłe ciacho ; szepnęłaś

Chłopak spojrzał na ciebie jednym okiem, poprawił włosy i od razu wstał. Postanowiłaś więc zagadać pierwsza. 

- Emm, cześć. ; zapytałaś trochę niepewnie 
- Hej. Co taka laska robi w tej piekarni? ; zaczął swój podryw 
- Przyszłam po chleb. Widzę że macie go pod dostatkiem ; puściłaś mu oczko
- Ok. Ostatnio nikt tu nie przychodzi, mój wróg.. oh! nie będę zanudzał. Jaki chcesz chleb? ; zapytał 
- Ziarnisty. ; spoglądałaś w jego burze loków W ogóle proszę, śmiało opowiedz co się dzieje z piekarnią, chętnie posłucham. ; zbliżyłaś się do chłopaka
- Jeśli chcesz wiedzieć to mój wróg Ed kiedyś najlepszy przyjaciel założył wraz ze swoim tatą również taką piekarnię. Tylko że tamta przynosi więcej zysków, tam ludzie są cały czas nic dziwnego że tu ich nie ma. Wiem że mi zrobił na złość. Razem z tatą postawiam zamknąć jeszcze w tym tygodniu. ; spuścił wzrok w ziemię 

Było ci szkoda chłopaka i przytuliłaś go. 

- Nie martw się, coś poradzimy. A może zdradzisz mi swoje imię przystojniaczku? ; pokazałaś ząbki 
-  Harry Edward Styles, a ty? ; uśmiechnął się
- Jak królewsko, ja Selena a skoro też drugię imię to Selena Marie Gomez. ; złapałaś go delikatnie za rękę 
-  Złapałaś mnie za rękę? ; zdziwił się chłopak 
- Przepraszam, lepiej zabiorę ten chleb i uciekam. ; spanikowałaś 
- Nie, zostań. Ty to robisz wprost idealnie ; próbował cię zatrzymać I wiesz co? Zapomniałem zdjąć ci go z półki ; zaśmiał się

Harry zdjął chleb i zapakował ci w torebkę. Po czym podał ci do ręki. Już miałaś lecieć, ale coś kazało ci zostać. 

- Wiesz skoro może nie ma żadnych klientów to.. zbliżysz swoje usta do moich? ; zrobił słodką minkę
- Nigdy bym nie odmówiła takiemu wspaniałemu chłopakowi jak ty, ale na razie nie mogę ; zrobiłaś smutną minkę 
- A to czemu? ; spojrzał w twoje uczy swoim zniewalającym spojrzeniem 

Wtedy twoje usta same dotknęły ust Harry'ego i wpiły się w nie dosyć długo. Smakowały tak niesamowicie. I szczerze mogłaś przyznać, że nigdy nie posmakowałaś lepszych. harry chyba trafił do nieba... 

- Aniele! Czy ja jestem w niebie? ; mało co nie zemdlał 
- Nie głuptasie, jesteś na ziemi ; uśmiechnęłaś się 
- A szkoda bo z tobą to nawet mógłbym być w niebie. Dziękuje! ; przytulił cię 
- A to za co? ; dopadł cię nieogar (nieświadomość) 
- Ponieważ mnie pocałowałaś. ; zawstydził się 
- Daj spokój, przecież nie tylko ja tak uczyniłam 
- Tak doskonale, perfekcyjnie, nieziemsko, idealnie i czule to tylko i wyłącznie ty. ; spojrzał na twoje usta
- Harry... Znam cię nie całą godzinę a już cię kocham! ; krzyknęłaś 
- Ja podobnie, też ciebie już kocham ; musnął cię w policzek 
 - Oh muszę już uciekać.. Przykro mi Harry, może się jeszcze zobaczymy ; powiedziałaś zasmucona 
- Nie zostawiaj mnie, ja cię potrzebuję. Jesteś jedyną osobą która mnie pociesza nawet tym że jest przy mnie. Proszę nie idź. 
- Naprawdę mi przykro, ale? Nie mogę, śpieszy mi się. 
- O nie ślicznotko zanim pójdziesz daj mi jeszcze swój numer, proszę? ; zrobił proszące oczka 
- Dobrze Haroldzie dostaniesz mój nr. dzwoń kiedy chcesz.(*** *** ***) A teraz już idę, paa pytsiu ; podałaś numer  i wyszłaś

~ Z perspektywy Harry'ego 
Yeeeeeeey! Dała mi swój numer, muszę go zapisać. Smutno mi że poszła, teraz znowu będę się nudził. Hmm faktycznie miłość nie zna granic, skoro pokochałem ją już pierwszego dnia. Ahhh nie mogę się doczekać rozmowy z nią. 

~ Z perspektywy Seleny 
Fajnie poznać takiego słodkiego chłopca jak Harry. Od razu go pokochałam, to musi być ktoś wyjątkowy dla mnie. Nie miałam pojęcia że do pójście po chleb będzie miało tyle wspomnień. Ok czas teraz zrobić zakupy. 

Raz, ciach i kupiłaś sobie ładne wdzianko na sylwestra. Kupiłaś jeszcze jakieś odpowiednie buty. Potem postanowiłaś kupić trochę słodycze i coś do picia.  Nie szykowałaś  się za bardzo, bo  i tak nigdzie nie szłaś, po prostu chciałaś poczuć ten klimat. Wracając zaczepili cię znajomi i pytali co u ciebie. Odpowiedziałaś że dobrze. Pogadaliście trochę. Prawdopodobnie nie tylko ty nie miałaś planów na sylwestra, ale nikt nie zapraszał cię. A co tam.. W tym roku spędziłaś go sama. Tak doszliście do skrzyżowania i tam każdy rozszedł się w swoją  stronę.  Zaczęłaś zastanawiać się co u Harry'ego i żałowałaś że też nie wzięłaś od niego numeru. Zastanawiałaś się czy ma jakieś plany na sylwestrową noc. 

- Nawet gdyby nie miał to  i tak mama by mi nie pozwoliła iść do jakiegoś obcego chłopca ; kopnęłaś kamień

Kilka minut i jesteś już w domu.  Weszłaś do kuchni, włożyłaś chleb do chlebaka i wróciłaś do swojego pokoju.  Trochę ogarnęłaś w nim. Nowe ubrania przymierzyłaś jeszcze raz i włożył na wieszak następnie do szafy.  Potem weszła do pokoju twoja mama. 

- Słonko, jak było na zakupach? ; usiadła na łóżku 
- Było fajnie ; zastanawiałaś się czy powiedzieć A i  wiesz co? Poznałam w piekarni takiego słodkiego chłopca Harry ma na imię. ; mówiłaś z uśmiechem 
- Cieszę się że taki słodki jest. ; zaśmiała się 
- Nic nie masz że poznałam chłopaka? ; zdziwiłaś się 
- Jeżeli jest normalny, chętnie go poznam i może będziecie ze sobą ; wzruszyła ramionami 
- To miło ; uśmiechnęłaś się

 Co  tam u Harry'ego? 
Harry powoli kończył pracę, bo dziś wcześnie zamykali. Strasznie nudził się bez Sel. Po zamknięciu poszedł na miasto również kupić jakieś nowe ubranie.  Kiedy już kupił wrócił do domu a jego mama przywitała go pyszną kolacją. 

Powoli dzień dobiegał końca. Harry jeszcze nie dzwonił ani nie pisał do  Seleny. Ale cóż nie zadzwoni dziś to zadzwoni pewnie jutro. Z nadzieją Sel zajęła się swoimi sprawami. A Harry pomagał rodzinie w kuchni. 



Mam nadzieję że się podoba :) xxx


Sunday, December 29, 2013

Zapowiedź.

Cześć!  Mam na imię Victoria i mam 12 lat. Będę dla was pisać takie fan fiction. Jest ono o Harrym Styles'ie i Selenie Gomez.

- Dwójka zwykłych ludzi mieszkających w Nowym Jorku spotyka się przypadkiem.  On Harry- uwodzicielski, utalentowany, słodki chłopak pracujący w piekarni. Ona Selena - piękna, zadziorna, zwyczajna dziewczyna chodząca do liceum. Po czasie stają się parą. Wspólne wspomnienia... Niestety nadszedł niespodziewanie dzień w którym Harry musi opuścić NY i wrócić z powrotem do Londynu. Selena i Harry, ciężko się ze sobą im było pożegnać. Kiedy już dwie połówki jednego serca były rozdzielone od siebie tysiące kilometrów starały się zapomnieć o tym. Lecz to szybko nie mija. 

Nawiązują ze sobą kontakt internetowy, bo związek na odległość. Nie jest im łatwo. W ogólnie nie jest łatwo żyć bez osoby obok którą kochasz. To ciężkie, naprawdę.  Ale... coś się niszczy, miłość zaczyna umierać, postanawiają zerwać na zawsze. I tak też się stało.  Żyli tylko swoim życiem, na każdym kroku życia odczuwali za sobą tęsknotę. Co dalej? To już się dowiecie na końcu.

Być może jutro lub pojutrze ukażę się pierwszy rozdział. Pozdrawiam wszystkich serdecznie :)